Włączam Ci ja ostatnio telewizję z mocnym postanowieniem oglądania czegoś innego, niż wycieczki z zakładu psychiatrycznego, które koczują pod pałacem namiestnikowskim i trafiam na super/hiper wypasiony koncert KITY NA CZUCIE czy KIŁA MUZYKI (łotewer - żeby nie reklamować). Wychodzi trzech prowadzących, którzy mają za zadanie koniecznie dobrze się bawić. Widać, że się towarzycho męczy, ale najważniejsze to skupić się na zadaniu - czyli dobrze się bawić z wymuszonym uśmiechem na facjacie. Wychodzi zatem na scenę trzech pajaców (a dokładniej dwie pajacowe i jeden pajac) i po pierwsze, zaczynają jakieś tańce paralityków do muzyki, która przypomina dźwięki z tartaku połączone z wałem korbowym, po drugie wykrzykują do tłumu dobrze się bawicie? A skąd niby ci biedni ludzie mogą wiedzieć, toż przecież impreza się właśnie zaczęła. Potem jest juz tylko gorzej, koncert każdego z wykonawców jest męczący dla ucha i dla oka. Z ciekawości oglądam chwilę dłużej i co słyszę - Ci biedni prezenterzy myślą, że mają wyłączone mikrofony i wydzierają się do nich z całych sił, że aż sapią.
Z tego wszystkiego to i ja się zmęczyłam i muszę przełączyć na psycholi pod pałacem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka kulturalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka kulturalna. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 sierpnia 2010
środa, 21 lipca 2010
Znowu o tym jak nas robią w ch...
Przeglądając portal Wirtualne Media natknęłam się na taką ofertę 'pracy': płatny warsztat dziennikarskiej szkoły TVN24.
Oto co proponują:
- 4 tygodniowy warsztat dziennikarstwa informacyjnego
- w każdym tygodniu 5 dni nauki (włączając weekendy)
- liczba godzin min. 200 h/m-c
- terminy: sierpień/październik 2010
- cena: 3.000,- PLN
Drogi zarządzie TVN, czy wy przypadkiem już nie wykraczacie poza ludzką bezczelność? Uważam, że lekkim przegięciem jest wykorzystywanie stażystów do wszystkiego nie płacąc im ani grosza. Przecież taka praca też zasługuje na jakieś gratyfikacje, ale wymagać jeszcze płacenia za 'kurs' więcej niż za semestr na Uniwerystecie Warszawskim to chyba już przesada, nieprawdaż? Ludzie przyjdą, bo ich mamicie 'Dla najlepszych możliwość zatrudnienia!'. Ale powiedzmy sobie szczerze, że ostatnio idziecie w taniochę. Zamiast wysłać dziennikarzy na miejsce zdarzenia to tylko apelujecie do ludzi, żeby przysyłali wam zdjęcia i maile na platformę KONTAKT. Zaniast kupić od TVP skróty meczów pokazujecie zdjecia. Jakbym chciała pooglądać zdjecia, to bym sobie kupiła Przegląd Sportowy.
Oj wieje tandetą.
Oto co proponuję, żeby można było jeszcze bardziej oszczędzić:
1. Zamiast kupować "dr Housa" ogłoście konkurs na najlepszego sobowtóra. Zwycięzca będzie mógł ZA DARMO wystąpić w pierwszym sezonie. :)
2. Zamiast programu interwencyjnego "UWAGA" zaproponujcie widzom plebiscyt na reality show "Życie Twojego sąsiada". Autor najlepszego filmu znajdzie swoje nazwisko w napisach końcowych!! Oczywiście tym razem nie będzie musiał za nic płacić. Dobrotliwa telewizja zaoferuje mu to bezpłatnie...
Oczywiście jeżeli będziecie chcieli skorzystać z moich pomysłów, to uprzedzam - za darmo ich nie oddam!
Oto co proponują:
- 4 tygodniowy warsztat dziennikarstwa informacyjnego
- w każdym tygodniu 5 dni nauki (włączając weekendy)
- liczba godzin min. 200 h/m-c
- terminy: sierpień/październik 2010
- cena: 3.000,- PLN
Drogi zarządzie TVN, czy wy przypadkiem już nie wykraczacie poza ludzką bezczelność? Uważam, że lekkim przegięciem jest wykorzystywanie stażystów do wszystkiego nie płacąc im ani grosza. Przecież taka praca też zasługuje na jakieś gratyfikacje, ale wymagać jeszcze płacenia za 'kurs' więcej niż za semestr na Uniwerystecie Warszawskim to chyba już przesada, nieprawdaż? Ludzie przyjdą, bo ich mamicie 'Dla najlepszych możliwość zatrudnienia!'. Ale powiedzmy sobie szczerze, że ostatnio idziecie w taniochę. Zamiast wysłać dziennikarzy na miejsce zdarzenia to tylko apelujecie do ludzi, żeby przysyłali wam zdjęcia i maile na platformę KONTAKT. Zaniast kupić od TVP skróty meczów pokazujecie zdjecia. Jakbym chciała pooglądać zdjecia, to bym sobie kupiła Przegląd Sportowy.
Oj wieje tandetą.
Oto co proponuję, żeby można było jeszcze bardziej oszczędzić:
1. Zamiast kupować "dr Housa" ogłoście konkurs na najlepszego sobowtóra. Zwycięzca będzie mógł ZA DARMO wystąpić w pierwszym sezonie. :)
2. Zamiast programu interwencyjnego "UWAGA" zaproponujcie widzom plebiscyt na reality show "Życie Twojego sąsiada". Autor najlepszego filmu znajdzie swoje nazwisko w napisach końcowych!! Oczywiście tym razem nie będzie musiał za nic płacić. Dobrotliwa telewizja zaoferuje mu to bezpłatnie...
Oczywiście jeżeli będziecie chcieli skorzystać z moich pomysłów, to uprzedzam - za darmo ich nie oddam!
wtorek, 20 lipca 2010
O tym jak nas wszyscy robią w ch...
Ogłoszono wczoraj, ze Telewizja Polska po kilku latach strat po raz pierwszy zanotowała zysk. Wprawdzie to dopiero sześć miesięcy tego dobrobytu, ale warto w tej sprawie zwołać konferencję prasową, podczas której prezes się puszył i cieszył, że takie kokosy publiczna tiwi zgarnia. Informacja ta była jedną z głównych w 'Panoramie'. Niestety nie pochwalił się jak to się stało, że los biednej instytucji tak się odmienił.
Ale skoro on nie chce tego wyjawić, to zrobię to ja! Otóż oglądam sobie dziś dwójkę, gdzie gościem programu jest Krystyna Janda. To jest taka formuła, że codziennie w studiu jest inna gwiazda, a prowadzący prowadzi wywiad 'na kolanach', ale mniejsza o to, jaka jest jakość pytań zadawanych przez prowadzących (bo oni się zmieniają), nagle w połowie rozmowy pani prezenterka urywa rozmowę i odwraca się od gościa mówiąc do mnie 'A czy ty masz jakieś pytanie do naszego gościa? A może chcesz go pozdrowić? A może w ogóle chcesz kogokolwiek pozdrowić? Wyślij sms-a na numer..., a twoja wiadomość pokaże się na dole ekranu.'
Następnie leci zajawka innego konkursu sms-owego, a może i tego samego tyle, że tu mówią o nagrodach. Potem rozmowa jest dalej kontynuowana jakby nigdy nic. Na miejscu takiego gościa poczułabym się trochę głupio. Zdaję sobie sprawę, że to jest montowane, ale wygląda idiotycznie. Ważne, że ludziska wysyłają sms-y i kasa do wielkiej skarbony leci.
Konkursy sms-owe TVP to jest w ogóle wielkie naciągactwo, które powinno być karalne. Zobaczyłam w telewizji reklamę 'Wyślij JEDEN sms, a będziesz mógł wygrać VOLVO S40'. Myślę sobie - A co mi tam. Wyślę! Może się uda!
Sekundę po wysłaniu wiadomości dostaję info zwrotne:
'Gratulacje grasz o samochód',
po dwóch sekundach. 'Wyślij sms-a zwrotnego, aby 40-krotnie zwiekszyć swoje szanse'.
Robię eksperyment i wysyłam. Ciekawe czy mi znowu coś przyślą. Nie myliłam się.
Za następne dwie sekundy 'Chesz wygrać ubezpieczenie samochodu?' Wyślij sms o treści "Ubezpieczenie"'
Tym razem nic nie wysyłam.
A po 30 minutach 'Pamiętaj, że możesz ubezpieczyć samochód za darmo' (hehehe, a sms-y to co? za darmo?).
A wieczorem siedzę sobie ze znajomymi, dzwoni telefon, odbieram i.... nie zgadniecie kto to?
'Tu Telewizja Polska, nie zwiększyłeś jeszcze swoich szans na wygraną. Konkurs trwa jeszcze tylko godzinę. Wyślij szybko sms o treści OSTATNIA CHWILA. Za chwilę otrzymasz sms-a, wystarczy wysłać tylko wiadomość zwrotną'.
Wychodzi na to, że przez dwa głupie sms-y nigdy się od nich nie uwolnię.
W drugiej części 'o tym jak nas robią w ch...' opowiem o pewnym prywatnym nadawcy, co to wykorzystuje swoich widzów, do robienia programów.
Ale skoro on nie chce tego wyjawić, to zrobię to ja! Otóż oglądam sobie dziś dwójkę, gdzie gościem programu jest Krystyna Janda. To jest taka formuła, że codziennie w studiu jest inna gwiazda, a prowadzący prowadzi wywiad 'na kolanach', ale mniejsza o to, jaka jest jakość pytań zadawanych przez prowadzących (bo oni się zmieniają), nagle w połowie rozmowy pani prezenterka urywa rozmowę i odwraca się od gościa mówiąc do mnie 'A czy ty masz jakieś pytanie do naszego gościa? A może chcesz go pozdrowić? A może w ogóle chcesz kogokolwiek pozdrowić? Wyślij sms-a na numer..., a twoja wiadomość pokaże się na dole ekranu.'
Następnie leci zajawka innego konkursu sms-owego, a może i tego samego tyle, że tu mówią o nagrodach. Potem rozmowa jest dalej kontynuowana jakby nigdy nic. Na miejscu takiego gościa poczułabym się trochę głupio. Zdaję sobie sprawę, że to jest montowane, ale wygląda idiotycznie. Ważne, że ludziska wysyłają sms-y i kasa do wielkiej skarbony leci.
Konkursy sms-owe TVP to jest w ogóle wielkie naciągactwo, które powinno być karalne. Zobaczyłam w telewizji reklamę 'Wyślij JEDEN sms, a będziesz mógł wygrać VOLVO S40'. Myślę sobie - A co mi tam. Wyślę! Może się uda!
Sekundę po wysłaniu wiadomości dostaję info zwrotne:
'Gratulacje grasz o samochód',
po dwóch sekundach. 'Wyślij sms-a zwrotnego, aby 40-krotnie zwiekszyć swoje szanse'.
Robię eksperyment i wysyłam. Ciekawe czy mi znowu coś przyślą. Nie myliłam się.
Za następne dwie sekundy 'Chesz wygrać ubezpieczenie samochodu?' Wyślij sms o treści "Ubezpieczenie"'
Tym razem nic nie wysyłam.
A po 30 minutach 'Pamiętaj, że możesz ubezpieczyć samochód za darmo' (hehehe, a sms-y to co? za darmo?).
A wieczorem siedzę sobie ze znajomymi, dzwoni telefon, odbieram i.... nie zgadniecie kto to?
'Tu Telewizja Polska, nie zwiększyłeś jeszcze swoich szans na wygraną. Konkurs trwa jeszcze tylko godzinę. Wyślij szybko sms o treści OSTATNIA CHWILA. Za chwilę otrzymasz sms-a, wystarczy wysłać tylko wiadomość zwrotną'.
Wychodzi na to, że przez dwa głupie sms-y nigdy się od nich nie uwolnię.
W drugiej części 'o tym jak nas robią w ch...' opowiem o pewnym prywatnym nadawcy, co to wykorzystuje swoich widzów, do robienia programów.
czwartek, 27 maja 2010
Gdzie się podziała litera ZET?
W reklamach nie ma w ogóle ZET. Nie wymawia się go! Nie istnieje! Skasowali!
I tak mamy: satankuj energię z orzecha, sobacz naszą ofertę oraz jaka dziś supa. Z innych rzeczy w tym tonie była jeszcze kropla bez kitu (bo DE też się boją).
Jakby tak odświeżyć stare reklamy to byłaby oferta Srembu Sawsze na czasie. ;)
I tak mamy: satankuj energię z orzecha, sobacz naszą ofertę oraz jaka dziś supa. Z innych rzeczy w tym tonie była jeszcze kropla bez kitu (bo DE też się boją).
Jakby tak odświeżyć stare reklamy to byłaby oferta Srembu Sawsze na czasie. ;)
piątek, 26 lutego 2010
Sprawa pana K.
Edytuję ten wpis juz z tydzień. Co się zabieram za pisanie, to Bunia się zaczyna wydzierać. Widocznie ma coś przeciwko moim wypowiedziom na temat biografii Kapuścińskiego. Być może też dała mi czas do namysłu. Być za czy przeciw?
Sama się zastanawiałam czy można kogoś odzierać z prywatności, gdy główny bohater nie może w żadnen sposób się już bronić. Z drugiej strony może niepotrzebnie umieściliśmy K. na piedestale? No bo co złego w tym, że trochę podkolorował, skoro pisał pięknie i ciekawie? Jednakże reportaż powinien być odwzorowaniem rzeczywistości. Postanowiłam się zapytać kilku osób, które go znały co sądzą na ten temat.
Grupa podzieliła się na dwa obozy. Jedni twierdzą, że to zniewaga pisać o Nim w ten sposób. Odzierać z prywatności. Najgorszym jednak zarzutem ich zdaniem było rzekome fantazjowanie Ryśka. On poprostu miał tendencje do wyolbrzymiania, poza tym w taki sposób widział świat. Jeżeli widzał łąkę pełną półmetrowej trawy, to w jego oczach chaszcze miały ze dwa metry. Niemniej nie należy drukować informacji o jego romansach, bo godzi to w jego żyjącą przecież jeszcze żonę.
Inni twierdzą, że niezależnie od dyskusji należy bronić wolności słowa i biografię należy publikować oraz rozpowszechniać bez żadnej cenzury. Wszak żyliśmy w świecie cenzury prewencyjnej przez 50 lat!
Chyba jestem bliska temu drugiemu zdaniu i po kilku tygodniach zażartej dyskusji w mediach okazało się, że biografię opublikowano. Ja się cieszę. A jak ktoś się nie zgadza, to jest łatwe rozwiązanie. Można przecież tego nie czytać...
A już w następnym odcinku opis mojego spotkania z Ryszardem Kapuścińskim!!
Sama się zastanawiałam czy można kogoś odzierać z prywatności, gdy główny bohater nie może w żadnen sposób się już bronić. Z drugiej strony może niepotrzebnie umieściliśmy K. na piedestale? No bo co złego w tym, że trochę podkolorował, skoro pisał pięknie i ciekawie? Jednakże reportaż powinien być odwzorowaniem rzeczywistości. Postanowiłam się zapytać kilku osób, które go znały co sądzą na ten temat.
Grupa podzieliła się na dwa obozy. Jedni twierdzą, że to zniewaga pisać o Nim w ten sposób. Odzierać z prywatności. Najgorszym jednak zarzutem ich zdaniem było rzekome fantazjowanie Ryśka. On poprostu miał tendencje do wyolbrzymiania, poza tym w taki sposób widział świat. Jeżeli widzał łąkę pełną półmetrowej trawy, to w jego oczach chaszcze miały ze dwa metry. Niemniej nie należy drukować informacji o jego romansach, bo godzi to w jego żyjącą przecież jeszcze żonę.
Inni twierdzą, że niezależnie od dyskusji należy bronić wolności słowa i biografię należy publikować oraz rozpowszechniać bez żadnej cenzury. Wszak żyliśmy w świecie cenzury prewencyjnej przez 50 lat!
Chyba jestem bliska temu drugiemu zdaniu i po kilku tygodniach zażartej dyskusji w mediach okazało się, że biografię opublikowano. Ja się cieszę. A jak ktoś się nie zgadza, to jest łatwe rozwiązanie. Można przecież tego nie czytać...
A już w następnym odcinku opis mojego spotkania z Ryszardem Kapuścińskim!!
Etykiety:
ciekawostka kulturalna,
z życia wzięte
wtorek, 9 lutego 2010
Zmierzchomania i Zło
Przedwczoraj w "Panoramie" powiedzieli, iż w Rybniku zostało zorganizowane spotkanie o nazwie "Zmierzchomania". Nie jest to jednak zlot fanów Roberta P. ;) Jest to spotkanie katoli podczas którego będą ostrzegali przed groźnyjm wpływem zafascynowania wampirami i wilkołakami. Tak jakby normalni ludzie nie potrafili odróżnić prawdziwego życia od książkowej fikcji. No chyba, że uważają parafian za wyjątkowych gamoni. A tak na marginesie, to chyba ksiądz proboszcz nie czytał książki i nie wie, że tam propagują czystość przedmałżeńską.
Zmieniając temat ostatnio oglądałam na "Ale Kino" film pt. Zło. Taka byłam wkurzona podczas jego oglądania, że aż mnie ciarki przechodziły. Oczywiście film mi się podobał. Raz, że był szwedzki (mam słabość do języka i w ogóle do skandynawii). Dwa, że był bardzo dobrze nakręcony. Na dodatek to wszystko zostało nakręcone na podstawie autobiograficznej książki Jana Guillou "Zło".
Gorąco polecam!
Zmieniając temat ostatnio oglądałam na "Ale Kino" film pt. Zło. Taka byłam wkurzona podczas jego oglądania, że aż mnie ciarki przechodziły. Oczywiście film mi się podobał. Raz, że był szwedzki (mam słabość do języka i w ogóle do skandynawii). Dwa, że był bardzo dobrze nakręcony. Na dodatek to wszystko zostało nakręcone na podstawie autobiograficznej książki Jana Guillou "Zło".
Gorąco polecam!
poniedziałek, 8 lutego 2010
środa, 30 grudnia 2009
Ciekawy artykuł w dzisiejszej "Rzeczpospolitej"
W sam raz dla mnie. Miłośnicy książek zastanówcie się jak się zaczyna lektura, którą własnie 'przerabiacie'. Ta, którą akurat dziś w nocy skończyłam zaczyna się tak: Leżała przypięta pasami na wąskiej pryczy z hartowanej stali. Prawda, że to nieźle wróży?
A tutaj cały artykuł pt. "Trzeba wiedzieć, jak zacząć"
A tutaj cały artykuł pt. "Trzeba wiedzieć, jak zacząć"
czwartek, 10 grudnia 2009
Super shit list!
Jestem ofiarą marketingu. No no bo jak wytłumaczyć to, że jak książka znajduje się na liście bestsellerów to ja od razu muszę ją mieć i przeczytać?! Oczywiście w większości przypadków czuję się oszukana, bo lektura okazuje się stosem banialuków napisanych przez większego grafomana niż ja!
A oto super shit list!
1. Numer jeden w tej kategori przypada całej serii książek
Saga "Zmierzch"
Czy naprawdę Edward musi na każdej stronie patrzeć na Bellę spod firanek rzęs, a ona zaglądać w jego miodowe oczy? Autorka posługuje się tymi dwoma obrazowymi charakterystykami przez całą książkę i niczego innego się nie trzyma. Szkoda, że nie wpadła na pomysł, żeby dodać jeszcze jakieś inne opisy. W tym przypadku mam wrażenie, że film był lepszy od tego co napisane.
2. "Dom nad Rozlewiskiem"
Pomyślałam sobie, że skoro tyle ludzi kupiło i zachwalają to musi to być coś wyjątkowego. Ale się zdziwiłam, gdy okazało się, że książka nie ma za bardzo fabuły, a jej główne wątki rozbijają się o to co zjeść na śniadanie. Bohaterka rozmażonym wzrokiem zastanawia sie czy czerstwe bułki z miodem czy parówki z kajzerką. Na temat tych czerstwych bułek to jest grubszy elaborat! Serialu nie zdzierżyłam po 10 minutach, bo jak to mawiają z pustego to i Salomon nie naleje.
3. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Czytam Wyborczą a tam rozpisują się o nowej, młodej autorce, która napisała dzieło przełomowe. Zaraz potem szum, bo młoda jest nominowana do Nike. No to myślę sobie: sprawdzimy co to jest. I co się okazuje? Że książka nie ma fabuły! Jest zlepkiem jakiegoś bełkotu poprzetykanym "kurwami". Wiem, wiem. Zaraz się podniosą głosy, że nie rozumiem współczesnej literatury i że to dla elit intelektualnych. No to ja się chyba nie zaliczam.
4. Homo bimbrownikus
No i tu żal wielki. Bo po fajnym debiucie Jakuba Wendrowycza w "Weźmisz czarno kure" pozostałe części miały coraz niższy poziom no i ostatnia część okazała się na szybko wymyślonym opowiadaniem bez ładu i składu. Mam wrażenie, że coś podobnego bym napisała podczas nudnego wykładu na zajęciach. No i czuć, że Andrzej Pilipiuk skupił się na zarabianiu pieniędzy i myśli, że wszystko co wyda pod szyldem z wiejskim egzorcystą w roli głównej się świetnie sprzeda. Obawiam się, że po raz ostatni.
Więcej nie pamiętam, ale jak sobie przypomnę to dopiszę.
A teraz coś innego z ostatniej chwili! Też bestseller, ale tym razem polecam - trylogia "Millennium" Stiega Larssona. Nareszcie coś sensownego! Nareszcie mam wrażenie, że ktoś szanuje czytelnika i nie traktuje go jak półgłowka.
Panie Larsson szkoda, żeś się pan zabrał z tego świata i nie napiszesz nic więcej. :(
A oto super shit list!
1. Numer jeden w tej kategori przypada całej serii książek
Saga "Zmierzch"
Czy naprawdę Edward musi na każdej stronie patrzeć na Bellę spod firanek rzęs, a ona zaglądać w jego miodowe oczy? Autorka posługuje się tymi dwoma obrazowymi charakterystykami przez całą książkę i niczego innego się nie trzyma. Szkoda, że nie wpadła na pomysł, żeby dodać jeszcze jakieś inne opisy. W tym przypadku mam wrażenie, że film był lepszy od tego co napisane.
2. "Dom nad Rozlewiskiem"
Pomyślałam sobie, że skoro tyle ludzi kupiło i zachwalają to musi to być coś wyjątkowego. Ale się zdziwiłam, gdy okazało się, że książka nie ma za bardzo fabuły, a jej główne wątki rozbijają się o to co zjeść na śniadanie. Bohaterka rozmażonym wzrokiem zastanawia sie czy czerstwe bułki z miodem czy parówki z kajzerką. Na temat tych czerstwych bułek to jest grubszy elaborat! Serialu nie zdzierżyłam po 10 minutach, bo jak to mawiają z pustego to i Salomon nie naleje.
3. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Czytam Wyborczą a tam rozpisują się o nowej, młodej autorce, która napisała dzieło przełomowe. Zaraz potem szum, bo młoda jest nominowana do Nike. No to myślę sobie: sprawdzimy co to jest. I co się okazuje? Że książka nie ma fabuły! Jest zlepkiem jakiegoś bełkotu poprzetykanym "kurwami". Wiem, wiem. Zaraz się podniosą głosy, że nie rozumiem współczesnej literatury i że to dla elit intelektualnych. No to ja się chyba nie zaliczam.
4. Homo bimbrownikus
No i tu żal wielki. Bo po fajnym debiucie Jakuba Wendrowycza w "Weźmisz czarno kure" pozostałe części miały coraz niższy poziom no i ostatnia część okazała się na szybko wymyślonym opowiadaniem bez ładu i składu. Mam wrażenie, że coś podobnego bym napisała podczas nudnego wykładu na zajęciach. No i czuć, że Andrzej Pilipiuk skupił się na zarabianiu pieniędzy i myśli, że wszystko co wyda pod szyldem z wiejskim egzorcystą w roli głównej się świetnie sprzeda. Obawiam się, że po raz ostatni.
Więcej nie pamiętam, ale jak sobie przypomnę to dopiszę.
A teraz coś innego z ostatniej chwili! Też bestseller, ale tym razem polecam - trylogia "Millennium" Stiega Larssona. Nareszcie coś sensownego! Nareszcie mam wrażenie, że ktoś szanuje czytelnika i nie traktuje go jak półgłowka.
Panie Larsson szkoda, żeś się pan zabrał z tego świata i nie napiszesz nic więcej. :(
wtorek, 8 grudnia 2009
piątek, 27 listopada 2009
Dla Lipy wersja z dźwiękiem
poniedziałek, 23 listopada 2009
O lektorach
Skoro już w polszy istnieje ten unikatowy sposób prezentowania filmów i zamiast napisów mamy lektorów, to nie przychodzi nam nic innego, jak przyzwyczaić się do tych dziwnych głosów zagłuszających aktorów. Poza tym lepsze to niż dubbing.
Mam jednak ogromną prośbę do dystrybutorów lub właścicieli studiów filmowych (czy kto tam zarządza tymi "czytaczami"), aby nie zatrudniali niektórych osób.
Bo o ile zniosę Janusza Kozioła i nie przeszkadza mi Janusz Szydłowski, a najlepszy jest Andrzej Matul (pewnie głównie za Muppety), to po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć Jacka Brzostyńskiego i Tomasza Knapika.
Knapik powinien pozostać przy czytaniu filmów na VHS - do tej pory Terminator w mojej głowie mówi jego głosem.
Brzostyński ubzdurał sobie, że koniecznie musi wyraziście interpretować tekst, który czyta. Na dodatek chyba jest najtańszy i teraz to lektor co drugiego filmu. Już wiem dlaczego seriale, które są hitami zagranicą u nas nie mają powodzenia. Tym tłumaczę jakąś marginalną oglądalność "Chirurgów". W linku próbka w wykonaniu tego Pana.
p.s.
A tu lista głosów i skojarzeń z nimi:
Stanisław Olejniczak - drewniany głos "Allo, allo"
Maciej Gudowski - chyba na zawsze pozostanie panem od "Dynastii"
Mirosław Utta - ostatnio słyszałam jak kaleczy angielski podczas czytania "Top Gear"
Henryk Pijanowski - znienawidzony głos z dzieciństwa
Xawery Jasieński - mieszkańcom warszawy znany jako "człowiek-metro"
Mam jednak ogromną prośbę do dystrybutorów lub właścicieli studiów filmowych (czy kto tam zarządza tymi "czytaczami"), aby nie zatrudniali niektórych osób.
Bo o ile zniosę Janusza Kozioła i nie przeszkadza mi Janusz Szydłowski, a najlepszy jest Andrzej Matul (pewnie głównie za Muppety), to po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć Jacka Brzostyńskiego i Tomasza Knapika.
Knapik powinien pozostać przy czytaniu filmów na VHS - do tej pory Terminator w mojej głowie mówi jego głosem.
Brzostyński ubzdurał sobie, że koniecznie musi wyraziście interpretować tekst, który czyta. Na dodatek chyba jest najtańszy i teraz to lektor co drugiego filmu. Już wiem dlaczego seriale, które są hitami zagranicą u nas nie mają powodzenia. Tym tłumaczę jakąś marginalną oglądalność "Chirurgów". W linku próbka w wykonaniu tego Pana.
p.s.
A tu lista głosów i skojarzeń z nimi:
Stanisław Olejniczak - drewniany głos "Allo, allo"
Maciej Gudowski - chyba na zawsze pozostanie panem od "Dynastii"
Mirosław Utta - ostatnio słyszałam jak kaleczy angielski podczas czytania "Top Gear"
Henryk Pijanowski - znienawidzony głos z dzieciństwa
Xawery Jasieński - mieszkańcom warszawy znany jako "człowiek-metro"
piątek, 13 listopada 2009
poniedziałek, 2 listopada 2009
środa, 7 października 2009
czwartek, 1 października 2009
Trzeba to zobaczyć
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem. Filmik długi, ale warto zobaczyć chociaż połowę...
czwartek, 10 września 2009
Przyznaję się! Po prostu ją lubię :)
Sami przyznacie, że i teledysk zajebiaszczy i muzyka fajna. W ogóle uważam, że Kylie rządzi!
Kylie Minogue - Come Into My World
Załadowane przez: Annalise - Odkryj więcej wideo o życiu rodzinnym.
Kylie Minogue - Come Into My World
Załadowane przez: Annalise - Odkryj więcej wideo o życiu rodzinnym.
sobota, 5 września 2009
wtorek, 1 września 2009
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)