piątek, 9 lipca 2010

Wkrótce świeże wiadomości

... i doniesienia z frontu pracowego. Za niecały miesiąc wracam do kieratu. Wprawdzie na 6 godzin dziennie, ale i tak może być ciekawie! Już się nie moge doczekać, aż będzie o czym pisać - a dla Was szanowni czytelnicy czytać. Bo sami musicie przyznać, że ostatnio wiało nudą :D

piątek, 2 lipca 2010

Apel do narodu

Zobaczyłam dziesiejsze sondaże i się mocno przestraszyłam!

Apeluję zatem do narodu, aby nie wybierali po raz kolejny człowieka z chorymi ambicjami, tego który deklaruje głęboką wiarę, ale szczerze nienawidzi bliźniego.
Ja juz nie mówię, żeby głosować za jego oponentem, ja po prostu apeluję, żeby głosować przeciwko Kaczyńskiemu.

czwartek, 24 czerwca 2010

Glupia empatia

Głupie to, ale często jest mi za kogoś żal.
Zacznijmy od tego, że wczoraj w parku obok mojego osiedla była duża impreza pt. Noc Świętojańska Warsa i Sawy. Niestety wiało i kropiło, więc nie poszłam, pomimo szczerych chęci. Małż poszedł z oseskiem na spacer i powiedział, że było mało ludzi na tej imprezie. Pomyślicie pewnie, jaki to ma związek z moją osobą? Otóż jak tylko się o tym dowiedziałam, to zrobiło mi się przykro, że organizatorzy imprezy postarali się, nagłośnili sprawę, zaprosili zespoły, kabarety, a tu nikt nie przyszedł. No może nie tyle nikt, co bardzo mało luda. Pewnie w przyszłym roku takiej imprezy nie zorganizują.

Po raz drugi moja głupia empatia dała znać, gdy zobaczyłam w telewizji sztab wyborczy Kornela Morawieckiego. Otóż w sztabie oprocz kandydata było może z 5 osób (pewnie rodzina). I znowu wyszło krzywo, bo mi się zrobiło bardzo żal, że w takich sztabach gajowego, czy hodowcy zwierząt futerkowych dzikie tłumy, a u dziadka Kornelcia 5 (sic!) osób. Na moją na głos wypowiedzianą opinię, małż odpowiedział, że mógł facet nie kandydować. No mógł, ale z drugiej strony to skądś te 100 tysięcy (czy ile tam było potrzeba) podpisów wytrzasnął, a jak przyszło co do czego to został sam. Pewnie nawet ci klakierzy, co go namawiali do kandydowania się gdzieś pochowali. Oni zniknęli, a mnie było przykro.
Chore to.

czwartek, 10 czerwca 2010

O co chodzi matkom?

Pisze do mnie pewna koleżanka, której dziecko urodziło się dwa miesiące przed moim. Co jakiś czas wymieniamy się informacjami. Co robić gdy dziecko nie chce jeść, a co robić gdy nie chce spać i takie tam podobne fascynujące tematy. ;)
Ostatnio przysłała mi zdjecia swojego dziecka i poprosiła mnie, abym przysłała zdjęcia swojego. Oczywiście jej mała jest bardzo fajna i ładny z niej dzieciaczek. Napisałam jej to w odpowiedzi wysyłając zdjęcia mojego dzieciaka. No i tu jest problem, bo w odpowiedzi dostałam szereg uwag odnośnie mojej córki.
Po pierwsze: czemu dziecko ma nie obcięte paznokcie (ma obcięte, tyle że odrosły)
Po drugie: czemu dziecko ma na sobie za duże ubranko (żeby nie drażnić naczyniaka, który ma na ciele).
Oczywiście nie zamierzam się koleżance z niczego tłumaczyć, bo nie muszę. I tu jest problem z matkami. Czy one ZAWSZE muszą robić zawody które dziecko ładniejsze i które się szybciej rozwija? Przecież dla każdej matki to jej dziecko będzie najładniejsze i najzdolniejsze. Trzeba to zaakceptować i nie męczyć tematu.

czwartek, 27 maja 2010

Gdzie się podziała litera ZET?

W reklamach nie ma w ogóle ZET. Nie wymawia się go! Nie istnieje! Skasowali!
I tak mamy: satankuj energię z orzecha, sobacz naszą ofertę oraz jaka dziś supa. Z innych rzeczy w tym tonie była jeszcze kropla bez kitu (bo DE też się boją).
Jakby tak odświeżyć stare reklamy to byłaby oferta Srembu Sawsze na czasie. ;)

czwartek, 13 maja 2010

Och jak mi siebie szkoda ;)

Dziś post użalający. Lubię się tak nad sobą poużalać raz na miesiąc.

A to, że Bunia jest ponoć skrzywiona w chińskie es i mi pani dochtórka zapowiedziała, że mam z nią popierdalać na rehabilitacje. Myślicie, że to dlatego, że śpiewałam jej często 'Rehab' Amy Winehouse?
Na dodatek ta sama pani dochtórka z oburzeniem przyjęła fakt, że chcę wrócić niedługo do pracy. Zapytała oskarżycielskim tonem ' TO kto będzie jeździł z dzieckiem na rehabilitację?!'. Potem dodała, że rehabilitacja nie zamknie się NA PEWNO w kwocie 1000 złotych.

Druga sprawa, że dzieciak nie chce znać butelki i nie wiem jak ją będą karmili podczas mojego pobytu w pracy. Skubany osesek chce pozostać oseskiem do końca życia. ale nie przechytrzy mnie. Nie dam się!

No i kolejna rzecz. Planuję wrócić do pracy na 6 godzin dziennie, a co za tym idzie mniej zarabiać. Małż na tego niusa zadał mi pytanie, czy naprawdę chcę zarabiać mniej. TAK PRAGNĘ TEGO Z CAŁEGO SERCA!!

poniedziałek, 10 maja 2010

Co tam słychać u mamusi

Telefon do domu rodzinnego. Odbiera matka.
- Hej! I co tam u Was słychać?
- A nic ciekawego.
- Dobrze się czujesz?
- Ja?
- A kto?! Ja?!
- Ja dobrze, ale Zdzisiek Dzienniak umarł
- A ja nie wiem kto to jest.
- No jak nie wiesz? Przecież go znasz. To ten co się tu kręcił.
- Nie mamo, nie znam.
- No jak nie znasz, jak znasz. To ten co tu ostatnio u nas w śmietniku grzebał
- Nie to na pewno nie znam.
- Do czego to doszło, żeby to człowiek na starość po śmietnikach grzebał. Ojciec to mówi, że i my tak skończymy z naszą emeryturą. No ale naprawdę nie kojarzysz Ździśka?
- Nie mamo nie kojarzę.
- To jest tej Teresy co ma trzy córki męża brata teść. (Tu się zawiesiłam, bo przetwarzam konotacje rodzinne).
- Nie mamo nie znam Ździśka!!
- Tak mi mówisz na złość, a na pewno znasz, tylko jak zwykle tak mówisz, bo jesteś złośliwa!