niedziela, 27 lutego 2011

Gies łot!

Mija pół roku od czasu mojego powrotu do pracy po macierzyńskim i już zaczynam mieć oznaki totalnego wkurwienia.
Po piersze - koleżka którego przyuczałam do pracy został managerem. Oczywiście ciężko na to zapracował, ale jakoś tak człowiek jest sfrustrowany,
Po drugie - dostaję do roboty same najgorsze rzeczy (gorące ziemniaki - jak to określił kolega), których nikt nie chce robić, albo jest z nimi dużo pieprzenia, a korzyści znikome,
Po trzecie - dostałam dodatkowe obowiązki po koleżance co odeszła z pracy oczywiście bez żadnych dodatkowych gratyfikacji,
Po czwarte - gdy idę do dyrektorki z moim pomysłem to ona powtarza to co powiedziałam na koniec wykrzykując "jestem genialna".

I teraz się zastanawiam, czy to ze mną coś nie tak i po paru latach w jednym miejscu zawsze mnie będzie szlag trafiał, czy też ludzie to skurwiele?

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Czego nie wolno nie lubić

Raz na jakiś czas pojawiają się mody na pewne zachowania.
Ostatnim trendem jest to, żeby mówić, iż nie ma się w domu telewizora. Albo jeszcze lepiej, że sie go ma (najnowszy płaski model plazmy trójwymiarowej HD), ale się nie ogląda, gdyż oglądanie telewizji jest rozrywką dla tłuszczy. Jak ktoś się chce wylansować to mówi, że zamiast oglądania tiwi spędza czas na ćwiczeniu umysłu bądź przygotowaniach do testów MENSY.
Kolejnym trendem jest wychwalać polskie kino. Jeżeli już Polacy nakręcili jakiś film, który nie wkurza widza po napisach początkowych, to należy go uznać za ARCYDZIEŁO, dać pięć gwiazdek. No potem to już nikomu nie wypada powiedzieć, że taki "Rewers" czy "Dom Zły" to bardzo słabe filmy. Nie wspominająć już o marnym "Katyniu", zrozumiałym jedynie dla naszego martyrologicznego narodu. Podobnie sprawa się ma z "Wszystko co Kocham" - fabuła nijaka i zrozumiała tylko dla tych co mieli najnowszą historię Polski na lekcjach. Skąd pomysł, żeby go wystawiać do Oscarów?
Aha i jeszcze nie wypada nie lubić reklam z Mumio. To nic, że 80% społeczeństwa uważa je za kretyńskie. Ważne, że to zrobił znany reżyser i można zrobić otoczkę artystyczną.
Jak coś jest tandetne i nieciekawe to można powiedzieć, że to projekt mocno artystowski - stąd pewnie popularność Marii Peszek.

wtorek, 23 listopada 2010

cmok cmok

Oj zapuściłam się w pisaniu przez tą pracę. Ale co zrobic, skoro obecny szef normalny (w miarę, bo szefowie to nigdy nie są zupełnie normalni).
Z ciekawostek: mamy w pracy parę, a konkretnie w pokoju.
Ciągle są buziaczki, uściski, papatki i takie tam. Oprócz tego rozmawiają ze sobą jakby byli niepełnosprawni umysłowo.
- A czy moja minia zjadła dziś śniadanko? (w osobie trzeciej do siebie mówią ofkors)
- A czy mój misiaczek ukroił sobie pomidorka?
- Gdzie idziesz? (cmok)
- Do kibelka (cmok), a ty gdzie? (cmok)
- Do kuchni (cmok)
- No to (cmok) spotkamy się (cmok) za chwilę (cmok)

Niestety nie wytrzymałam i zwróciłam im uwagę, że nie da się pracować w takich warunkach, bo dla pozostałych współpracowników jest to sytuacja krępująca.
Myślicie, że dobrze zrobiłam?

czwartek, 2 września 2010

O mobbingu

Polecam artykuł z wczorajszego Dużego Formatu na temat mobbingu. Czytałam z wypiekami na twarzy prawie swoją historię. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że tak jak główne bohaterki pozwoliłam na to, żeby się ktoś nade mną wyżywał. Najgorzej, że to rysuje psychę i zostaje na długi czas.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Postronny obeserwator

Mam to szczęście (albo i nie), że siedzę w pokoju razem z moją byłą menago.
Wczoraj byłam świadkiem jak po kolei krzyczała (sic!) na swoich pracowników.
Pierwszy dostał ochrzan za to, że się nie dopytał w jakiej sprawie dzwoni baba z banku do menago (okazało się, że to jakieś prywatne sprawy i baba słusznie nie chciała opowiedzieć)
Drugi dostał ochrzan, że nie poinformował menago, iż nie będzie dziś dyrektora. Przy czym ten człowiek ten nie był to wcale a wcale sekretarzem dyrektora i nie miał obowiązku nikogo o niczym informować.
Na szczęście na koniec dnia menago postanowiła przemówic ludzkim głosem i zwolnić pracowników 15 minut wcześniej do domu.
Czyżby wyrzuty sumienia?

niedziela, 29 sierpnia 2010

Jaka jest prawda?

W pracy rewolucje. Wprowadzają nowe pomysły i z tego tytułu mieliśmy spotkanie z preziem, podczas którego prezio zachwalał sukcesy jakie osiągnęła nasza firma. Zwłaszcza w zakresie finansowym. Same ochy i achy, gdyby nie to, że miesiąc temu zwolnił dyrektora wydawniczego z powodu... słabych winików finansowych.
I co o tym myśleć?