W reklamach nie ma w ogóle ZET. Nie wymawia się go! Nie istnieje! Skasowali!
I tak mamy: satankuj energię z orzecha, sobacz naszą ofertę oraz jaka dziś supa. Z innych rzeczy w tym tonie była jeszcze kropla bez kitu (bo DE też się boją).
Jakby tak odświeżyć stare reklamy to byłaby oferta Srembu Sawsze na czasie. ;)
czwartek, 27 maja 2010
czwartek, 13 maja 2010
Och jak mi siebie szkoda ;)
Dziś post użalający. Lubię się tak nad sobą poużalać raz na miesiąc.
A to, że Bunia jest ponoć skrzywiona w chińskie es i mi pani dochtórka zapowiedziała, że mam z nią popierdalać na rehabilitacje. Myślicie, że to dlatego, że śpiewałam jej często 'Rehab' Amy Winehouse?
Na dodatek ta sama pani dochtórka z oburzeniem przyjęła fakt, że chcę wrócić niedługo do pracy. Zapytała oskarżycielskim tonem ' TO kto będzie jeździł z dzieckiem na rehabilitację?!'. Potem dodała, że rehabilitacja nie zamknie się NA PEWNO w kwocie 1000 złotych.
Druga sprawa, że dzieciak nie chce znać butelki i nie wiem jak ją będą karmili podczas mojego pobytu w pracy. Skubany osesek chce pozostać oseskiem do końca życia. ale nie przechytrzy mnie. Nie dam się!
No i kolejna rzecz. Planuję wrócić do pracy na 6 godzin dziennie, a co za tym idzie mniej zarabiać. Małż na tego niusa zadał mi pytanie, czy naprawdę chcę zarabiać mniej. TAK PRAGNĘ TEGO Z CAŁEGO SERCA!!
A to, że Bunia jest ponoć skrzywiona w chińskie es i mi pani dochtórka zapowiedziała, że mam z nią popierdalać na rehabilitacje. Myślicie, że to dlatego, że śpiewałam jej często 'Rehab' Amy Winehouse?
Na dodatek ta sama pani dochtórka z oburzeniem przyjęła fakt, że chcę wrócić niedługo do pracy. Zapytała oskarżycielskim tonem ' TO kto będzie jeździł z dzieckiem na rehabilitację?!'. Potem dodała, że rehabilitacja nie zamknie się NA PEWNO w kwocie 1000 złotych.
Druga sprawa, że dzieciak nie chce znać butelki i nie wiem jak ją będą karmili podczas mojego pobytu w pracy. Skubany osesek chce pozostać oseskiem do końca życia. ale nie przechytrzy mnie. Nie dam się!
No i kolejna rzecz. Planuję wrócić do pracy na 6 godzin dziennie, a co za tym idzie mniej zarabiać. Małż na tego niusa zadał mi pytanie, czy naprawdę chcę zarabiać mniej. TAK PRAGNĘ TEGO Z CAŁEGO SERCA!!
poniedziałek, 10 maja 2010
Co tam słychać u mamusi
Telefon do domu rodzinnego. Odbiera matka.
- Hej! I co tam u Was słychać?
- A nic ciekawego.
- Dobrze się czujesz?
- Ja?
- A kto?! Ja?!
- Ja dobrze, ale Zdzisiek Dzienniak umarł
- A ja nie wiem kto to jest.
- No jak nie wiesz? Przecież go znasz. To ten co się tu kręcił.
- Nie mamo, nie znam.
- No jak nie znasz, jak znasz. To ten co tu ostatnio u nas w śmietniku grzebał
- Nie to na pewno nie znam.
- Do czego to doszło, żeby to człowiek na starość po śmietnikach grzebał. Ojciec to mówi, że i my tak skończymy z naszą emeryturą. No ale naprawdę nie kojarzysz Ździśka?
- Nie mamo nie kojarzę.
- To jest tej Teresy co ma trzy córki męża brata teść. (Tu się zawiesiłam, bo przetwarzam konotacje rodzinne).
- Nie mamo nie znam Ździśka!!
- Tak mi mówisz na złość, a na pewno znasz, tylko jak zwykle tak mówisz, bo jesteś złośliwa!
- Hej! I co tam u Was słychać?
- A nic ciekawego.
- Dobrze się czujesz?
- Ja?
- A kto?! Ja?!
- Ja dobrze, ale Zdzisiek Dzienniak umarł
- A ja nie wiem kto to jest.
- No jak nie wiesz? Przecież go znasz. To ten co się tu kręcił.
- Nie mamo, nie znam.
- No jak nie znasz, jak znasz. To ten co tu ostatnio u nas w śmietniku grzebał
- Nie to na pewno nie znam.
- Do czego to doszło, żeby to człowiek na starość po śmietnikach grzebał. Ojciec to mówi, że i my tak skończymy z naszą emeryturą. No ale naprawdę nie kojarzysz Ździśka?
- Nie mamo nie kojarzę.
- To jest tej Teresy co ma trzy córki męża brata teść. (Tu się zawiesiłam, bo przetwarzam konotacje rodzinne).
- Nie mamo nie znam Ździśka!!
- Tak mi mówisz na złość, a na pewno znasz, tylko jak zwykle tak mówisz, bo jesteś złośliwa!
piątek, 30 kwietnia 2010
O Instytucie i nie tylko
No i znowu służba zdrowia.
Trzeba było z Bunią iść do onkologa. Śmierdząca pani pediatra dała nam skierowanie do Instytutu Matki i Dziecka. Po dwóch miesiącach doczekaliśmy się wizyty.
Odstałam swoje w kolejce, a P. poszedł zająć miesce w korytarzu o szerokości 1,5 metra, który to okupowała już setka dzieci, a do każdego dziecka dwójka rodziców. Nie było tam wentylacji, a że niektórzy obywatele nie mają zwyczaju kąpać się częściej niż raz w tygodniu, to fiołkami nie pachniało. Był nawet jeden pan w stanie wskazującym :) Dzięki niemu już po chwili przez ten zaduch wszyscy czuli się jak na bani.
Ale wracajmy do kolejki... Bunia została zarejestrowana! Kazano nam się zgłosić do pokoju numer 10, tzn. czekać aż nas poproszą. Kilka dni wcześniej Pani przez telefon powiedziała, że będzie przyjęta w pokoju numer 11. Czekałam zatem między tymi dwoma pokojami nasłuchując, czy aby nas nie wyczytują. I tak minęły dwie godziny. W końcu się wkurzyłam i postanowiłam działać i zglosić, że już wszyscy przeszli, a my dalej czekamy. P. twierdził, że to nienajlepszy pomysł, bo piguła nam nic nie powie. Na szczęście było inaczej i okazało się, że karty Buni nie ma ani w pokoju 10, ani w pokoju 11. A tak w ogóle to nasza kolejka już przeszła, bo czytali nas dawno temu w pokoju 31!
Trzeba było z Bunią iść do onkologa. Śmierdząca pani pediatra dała nam skierowanie do Instytutu Matki i Dziecka. Po dwóch miesiącach doczekaliśmy się wizyty.
Odstałam swoje w kolejce, a P. poszedł zająć miesce w korytarzu o szerokości 1,5 metra, który to okupowała już setka dzieci, a do każdego dziecka dwójka rodziców. Nie było tam wentylacji, a że niektórzy obywatele nie mają zwyczaju kąpać się częściej niż raz w tygodniu, to fiołkami nie pachniało. Był nawet jeden pan w stanie wskazującym :) Dzięki niemu już po chwili przez ten zaduch wszyscy czuli się jak na bani.
Ale wracajmy do kolejki... Bunia została zarejestrowana! Kazano nam się zgłosić do pokoju numer 10, tzn. czekać aż nas poproszą. Kilka dni wcześniej Pani przez telefon powiedziała, że będzie przyjęta w pokoju numer 11. Czekałam zatem między tymi dwoma pokojami nasłuchując, czy aby nas nie wyczytują. I tak minęły dwie godziny. W końcu się wkurzyłam i postanowiłam działać i zglosić, że już wszyscy przeszli, a my dalej czekamy. P. twierdził, że to nienajlepszy pomysł, bo piguła nam nic nie powie. Na szczęście było inaczej i okazało się, że karty Buni nie ma ani w pokoju 10, ani w pokoju 11. A tak w ogóle to nasza kolejka już przeszła, bo czytali nas dawno temu w pokoju 31!
czwartek, 22 kwietnia 2010
Wiosenne postanowienia
Postanowiłam się trochę odchudzić po tej ciąży. Póki co wpieprzam ile wlezie, ale na szczęście waga zjeżdża w dół. To pewnie dlatego, że jestem matką oseska, który to bierze sobie co mu tam potrzeba. Poza tym nie wpierdalam kolacji. To też coś znaczy. Inna sprawa, że ja kolacji to już od paru lat nie jadam (chyba, że znajomi przyjdą, albo gdzieś pójdę).
Zaczęłam też ćwiczyć. Wprawdzie nie intensywnie, tylko co drugi dzień taki krótki zestaw ćwiczeń.
Co roku mam takie wiosenne postanowienia, a potem nic z tego nie wychodzi. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej ;) Czytając blog hanki-pisanki, jest to naprawdę ciężka sprawa, gdyż jedzenie to moje hobby.
Takie postanowienia przypomniały mi o tym jak to kiedyś dwóch moich kolegów postanowiło rzucić palenie. Aby odnieść sukces, jeden drugiego miał pilnować. Założyli się, że jak któryś z nich się złamie to drugiemu coś kupi. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że ostatecznie stanęło na tym, że przegrany kupi wygranemu karton Sobieskich.
Zaczęłam też ćwiczyć. Wprawdzie nie intensywnie, tylko co drugi dzień taki krótki zestaw ćwiczeń.
Co roku mam takie wiosenne postanowienia, a potem nic z tego nie wychodzi. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej ;) Czytając blog hanki-pisanki, jest to naprawdę ciężka sprawa, gdyż jedzenie to moje hobby.
Takie postanowienia przypomniały mi o tym jak to kiedyś dwóch moich kolegów postanowiło rzucić palenie. Aby odnieść sukces, jeden drugiego miał pilnować. Założyli się, że jak któryś z nich się złamie to drugiemu coś kupi. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że ostatecznie stanęło na tym, że przegrany kupi wygranemu karton Sobieskich.
środa, 21 kwietnia 2010
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Coraz bliżej Iranu
Mogę tylko napisać, że żyjemy w państwie wyznaniowym. Pogrzeb prezydenta poprzedzony był pięcioma mszami pożegnalnymi w ciągu dwóch dni.
Przeginka.
Przeginka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
